|
Dnia 28 maja
w sobotę zebraliśmy się przed szkołą o godzinie 8.00. Niebo było zachmurzone.
Deszcz co prawda nie padał, ale baliśmy się, że wycieczka może nam się nie
udać. Wyjechaliśmy
punktualnie. Nasz kierowca, pan Mietek, zawiózł nas najpierw na zwiedzanie
Oblęgorka. Muzeum powstało 26 października 1958 roku z inicjatywy dzieci
pisarza, córki Jadwigi Korniłowicz i syna Henryka Józefa. W 1900 r. z
okazji 25-lecia pracy literackiej dla przyszłego noblisty polskie społeczeństwo
zorganizowało zbiórkę na zakup majątku w Oblęgorku i ufundowało go w
podziękowaniu za jego pracę.

W muzeum zwiedziliśmy piękne
wnętrza. XIX wieczny dworek zbudowany został w stylu eklektycznym w latach
1900-1902 na terenie starego parku. Od strony frontowej zwieńczony jest
charakterystycznym kamiennym husarzem. Nad wejściem umiejscowiony został
kamiennym herb rodu Sienkiewiczów. Pałacyk powstał na bazie istniejącego już
tam myśliwskiego domku rodziny Tarłów. Okolice wokół dworku otacza duży park w
stylu angielskim, w którym dominują stare dęby i lipy oraz ogród, którym
opiekowała się trzecia żona pisarza.

Muzeum
w Oblęgorku bardzo nam się podobało. Park był piękny, mimo tak pochmurnej
pogody. Wracając do autokaru, mijaliśmy liczne duże ślimaki, które wyszły na
alejkę. Trzeba było uważać, by na nie nadepnąć.

Następnym
punktem naszej wycieczki były Kielce. Pojechaliśmy najpierw do Doliny Gadów.
Byliśmy bardzo ciekawi, jakie to gady będziemy oglądać?

Ponieważ było nas dużo, podzielono
nas na dwie grupy. Kiedy pierwsza zwiedzała, druga oczekiwała na wejście,
grając w piłkarzyki, które znajdowały się w pobliżu. W egzotarium spotkaliśmy żywe gady w swoich środowiskach
naturalnych występujące w Afryce, Ameryce, Azji czy odległej Australii. Wśród
mieszkańców egzotarium znajdują się m.in: kajman okularowy, kameleon jemeński,
pytony tygrysie (w tym rzadka odmiana albinotyczna), agamy błotne, brodate i
kołnierzaste. Na uwagę zasługują także warany: stepowy, białogardły, nilowy
oraz olbrzymi, jak również węże boa dusiciele, pytony królewskie czy
siatkowane. Ekspozycja zawiera także gatunki zagrożone wyginięciem m.in.:
pytona cejlońskiego i żółwie stepowe.


Niejednemu z nas stanęły włosy ze
strachu na widok węży i waranów. To nie są zwierzęta nadające się do hodowli w
domu. Ale można było sobie popatrzeć. Niektórzy z nas robili sobie nawet zdjęcia
z pytonem królewskim. Nawet nasza pani dyrektor!

Kiedy
wychodziliśmy, zaczął padać deszcz. Postanowiliśmy jednak pojechać do
Kadzielni. Kadzielnia jest rezerwatem ścisłym przyrody nieożywionej,
o pow. 0,6 ha, utworzony w 1962 roku. Usytuowany jest w centrum Kielc, w
południowej części miasta, między ulicami: Krakowska, Gagarina, Al. Legionów i
Pakosz. Ochronie podlega najwyższa część wyniosłego skalnego cypla, tzw. Skałka Geologów, wznosząca się
pośrodku nieczynnego od 1962 r. kamieniołomu. Kadzielnia o wysokości 295 m n.p.m. jest jednym ze wzgórz
Pasma Kadzielniańskiego. Rezerwat zbudowany jest z dewońskich wapieni
stromatoporowo-koralowcowych przykrytych wapieniami marglistymi.


W południowej części wyrobiska
znajduje się amfiteatr na 5 tys.
osób (oddany do użytku w 1971 roku w czasie obchodów IX wieków Kielc). Ze
względu na pogodę nie mogliśmy pospacerować po Kadzielni. Szkoda!... W
Kielcach zaparkowaliśmy przed Kieleckim Centrum Kultury. Aby dojść na obiad do
Restauracji Royal, przeszliśmy obok pomnika Henryka Sienkiewicza. To jego
nazwiskiem nazwano najdłuższy deptak.

Zaraz po obiedzie udaliśmy się do
Muzeum Narodowego. Ale wcześniej nasza pani przewodnik zaprowadziła nas pod
pomnik dzika, który jest symbolem miasta Kielc. Według legendy to od nazwy
,,kiełce”, czyli kły, wzięło nazwę miasto.


Muzeum Narodowe w Kielcach oddaje do
dyspozycji zwiedzających szereg wystaw stałych. Większość z nich związana jest
z charakterem Pałacu Biskupów Krakowskich, a więc są to piękne historyczne
wnętrza, sztuka zdobnicza, dawne uzbrojenie, malarstwo portretowe i pejzażowe,
a nawet nastrojowy ogród włoski.

 
Obrazów było tak wiele, że już nam
się zaczynały mieszać nazwiska i tytuły. Spędziliśmy w muzeum 1,5 godziny. Nogi
nas bolały, a pogoda przygnębiała. Ale nasi opiekunowie wiedzieli, jak nam poprawić
humor! Zabrali nas do Mc Donalda!
I tak zakończyła się nasza kolejna
wycieczka. Co prawda pogoda nie była taka, jaką byśmy chcieli mieć, ale humory
nam dopisywały. Dziękujemy opiekunom za opiekę i czekamy na kolejne wycieczki.
|