|
To
był piękny słoneczny dzień. Nasi uczniowie z opiekunem p. Agnieszką Czarnecką,
koordynatorem szkolnym projektu ,,Równe szanse”, nie mieli najmniejszych
wątpliwości, że wycieczka będzie udana. Zanim o godzinie 8.00 wyjechaliśmy spod
szkoły, przedstawiciele policji sprawdzili autokar. Był sprawny, bo przecież
dba o niego nasz ulubiony kierowca, pan Mietek.Zajęliśmy w autokarze ostatnie
miejsca z racji wieku. Było nas co prawda tylko 9 osób, bo dwie w ostatniej
chwili zachorowały, ale to w niczym nie zepsuło naszego dobrego humoru.Zwiedzanie
zaczęliśmy od Bodzentyna. Podjechaliśmy na Rynek i ruszyliśmy w stronę ruin
zamku. Ruiny bodzentyńskiego zamku położone są na stromym brzegu rzeki Psarki.
Od pani Magdy Weber, która była naszym przewodnikiem, dowiedzieliśmy się, że
zamek zbudowano w II połowie XIV wieku z inicjatywy biskupa krakowskiego
Floriana z Mokrska. Zamek stanął na miejscu drewnianego dworu biskupa Bodzanty
z Jankowa, który przeniósł tu siedzibę biskupią z pobliskiego Tarczka w połowie
XIV wieku. Mogliśmy podziwiać wysokie ściany z otworami okiennymi oraz
XVII-wieczny portal wykonany z czerwonego piaskowca. Ciekawostką dla nas było
to, że w 1410 roku przed bitwą pod Grunwaldem na zamku zatrzymał się król
Władysław Jagiełło, który odbywał pielgrzymkę do klasztoru na Św. Krzyżu.

Tuż obok ruin zamku znajduje się
kościół św. Stanisława wybudowany w latach 1440-1452. Zapamiętaliśmy, kto go
ufundował. Był to kardynał Zbigniew Oleśnicki. Najbardziej z tego, co
opowiadała pani Magda, zaciekawiło nas to, że ołtarz kościoła wykonano nie dla
Bodzentyna, ale dla katedry wawelskiej w 1546 roku. Miał być tam głównym ołtarzem.
Do Bodzentyna trafił dopiero w 1728 roku z kolegiaty kieleckiej. Wykonany jest
z drewna lipowego i posiada piękną dekorację snycerską i polichromię.

Informacji od pani przewodnik było
tyle, że nie nadążaliśmy z ich przyswajaniem!

Kolejnym punktem wycieczki była Nowa
Słupia. Tam zwiedziliśmy Muzeum Starożytnego Hutnictwa Świętokrzyskiego im.
prof. Mieczysława Radwana. W muzeum było wiele ciekawych rzeczy, ale największe
nasze zainteresowanie wzbudziły fragmenty dawnych pieców hutniczych, odsłonięte
i pozostawione w tym samym miejscu, gdzie funkcjonowały przed około 2 tysiącami
lat. Ekspozycja w muzeum ukazywała terytorialny zasięg hutnictwa
świętokrzyskiego. Pan przewodnik wyjaśnił nam, jak wytapiano żelazo i pokazał
przykładowe wyroby żelazne wykonane z uzyskanego z tych pieców metalu.


Nie
mogliśmy dłużej pozostać w muzeum, bo kolejnym etapem wycieczki było wejście na
Św. Krzyż szlakiem królewskim. Powitał nas św. Emeryk. Figura ta stoi od bardzo
dawna przy drodze wiodącej na Św. Krzyż. Wykuta jest z kamienia kwarcowego i
przedstawia osobę klęczącą w postawie pokornej, ze złożonymi do modlitwy
rękami. Pani Magda wspomniała kilka krążących o niej legend, ale najbardziej
spodobała nam się ta, która mówi o końcu świata, gdy figura ,,wejdzie” na
szczyt. Podobno co rok posuwa się o ziarnko piasku do przodu. Czy to prawda?
Nie dane nam było sprawdzić.


Wejście na szczyt było bardzo
mozolne. Im wyżej wchodziliśmy, tym bardziej byliśmy zmęczeni. Dodawaliśmy
sobie otuchy. Śmiechem i żartami motywowaliśmy się do wchodzenia. Co jakiś czas
pani Magda ogłaszała krótki odpoczynek i opowiadała nam o Świętokrzyskim Parku
Narodowym. To były przyjemne chwile wytchnienia. A słoneczko tak pięknie
świeciło, że trudno było nas namówić na dalsze wchodzenie.

Celem
naszej wspinaczki była siedziba Księży Oblatów, dawniej opactwo Benedyktynów.
Dowiedzieliśmy
się, że klasztor i kościół ufundowano w XII wieku na szczycie Łysej Góry.
Najciekawszym miejscem, jakie tam zobaczyliśmy, była barokowa kaplica
Oleśnickich. Mogliśmy zobaczyć i ucałować relikwie Krzyża Świętego. Widzieliśmy
także zachowaną mumię Jeremiego Wiśniowieckiego! Tak, tak, MUMIĘ! Kto by
pomyślał! Następnie
udaliśmy się do Muzeum Przyrodniczego Świętokrzyskiego Parku Narodowego, które
mieści się w zabytkowym budynku będącym częścią kompleksu zabudowań
klasztornych dawnego opactwa benedyktynów. Byliśmy świadkami niezwykłego
spektaklu światła, dźwięku i odgłosów przyrody. Poznaliśmy historię powstania
Gór Świętokrzyskich począwszy od paleozoiku poprzez mezozoik i kenozoik.
Słyszeliśmy dinozaura, co niektórych wystraszyło! Dowiedzieliśmy się jaki wpływ
na przyrodę tego terenu miała działalność człowieka. Ale najciekawsza była
ekspozycja ekosystemów leśnych, gdzie prezentowano zwierzęta i roślinność
Świętokrzyskiego Parku Narodowego.


Po wyjściu z muzeum byliśmy zmęczeni
i głodni… Ale gdy padło hasło: OBIAD, wszystkim jakby siły wróciły!
Schodziliśmy w wielkim pośpiechu!


Po
godzinnym odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę. Kolejnym punktem i zarazem
ostatnim było Muzeum Minerałów w Świętej Katarzynie. Takich pięknych kamieni
nikt z nas nie widział! Dowiedzieliśmy się, że krzemień pasiasty jest
regionalnym kamieniem jubilerskim. A wystawa w muzeum jest największą w kraju i
nawet na świecie kolekcją tego krzemienia. Nasze opiekunki i nasze koleżanki
koniecznie musiały sobie kupić jakąś pamiątkę z muzeum. Kolejka była coraz
większa! Ale zakupy były bardzo udane!

W
muzeum przewodnik zaprowadził nas do szlifierni, gdzie poznaliśmy narzędzia
służące do obróbki kamieni. Zaprezentował nam różne sposoby szlifowania kamieni
ozdobnych i szlachetnych. Trzeba przyznać, że obróbka kamieni szlachetnych jest
ciężka i wymaga cierpliwości, ale efekt końcowy to wynagradza.

W
drodze powrotnej odwiedziliśmy jeszcze w Zagnańsku ,,Bartka”- dąb, który jest
pomnikiem przyrody, a ma podobno tysiąc lat! I
to był ostatni punkt wycieczki. Nie chcieliśmy jeszcze wracać, ale trzeba było…
Teraz czekamy na następną wycieczkę, bo lubimy poznawać ciekawe miejsca naszego
regionu! Dziękujemy naszym opiekunom i organizatorom!

Uczniowie
Gimnazjum w Miedzierzy z panią dyr. Agnieszką Czarnecką.
|