27 listopada 2016. imieniny: Ksenia, Walerian, Franciszek
Gimnazjum w Miedzierzy
SPRAWOZDANIE Z WYCIECZKI W GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE UCZNIÓW GIMNAZJUM W MIEDZIERZY W DNIU 26 KWIETNIA 2011 R.

 To był piękny słoneczny dzień. Nasi uczniowie z opiekunem p. Agnieszką Czarnecką, koordynatorem szkolnym projektu ,,Równe szanse”, nie mieli najmniejszych wątpliwości, że wycieczka będzie udana. Zanim o godzinie 8.00 wyjechaliśmy spod szkoły, przedstawiciele policji sprawdzili autokar. Był sprawny, bo przecież dba o niego nasz ulubiony kierowca, pan Mietek.Zajęliśmy w autokarze ostatnie miejsca z racji wieku. Było nas co prawda tylko 9 osób, bo dwie w ostatniej chwili zachorowały, ale to w niczym nie zepsuło naszego dobrego humoru.Zwiedzanie zaczęliśmy od Bodzentyna. Podjechaliśmy na Rynek i ruszyliśmy w stronę ruin zamku. Ruiny bodzentyńskiego zamku położone są na stromym brzegu rzeki Psarki. Od pani Magdy Weber, która była naszym przewodnikiem, dowiedzieliśmy się, że zamek zbudowano w II połowie XIV wieku z inicjatywy biskupa krakowskiego Floriana z Mokrska. Zamek stanął na miejscu drewnianego dworu biskupa Bodzanty z Jankowa, który przeniósł tu siedzibę biskupią z pobliskiego Tarczka w połowie XIV wieku. Mogliśmy podziwiać wysokie ściany z otworami okiennymi oraz XVII-wieczny portal wykonany z czerwonego piaskowca. Ciekawostką dla nas było to, że w 1410 roku przed bitwą pod Grunwaldem na zamku zatrzymał się król Władysław Jagiełło, który odbywał pielgrzymkę do klasztoru na Św. Krzyżu.

 

Tuż obok ruin zamku znajduje się kościół św. Stanisława wybudowany w latach 1440-1452. Zapamiętaliśmy, kto go ufundował. Był to kardynał Zbigniew Oleśnicki. Najbardziej z tego, co opowiadała pani Magda, zaciekawiło nas to, że ołtarz kościoła wykonano nie dla Bodzentyna, ale dla katedry wawelskiej w 1546 roku. Miał być tam głównym ołtarzem. Do Bodzentyna trafił dopiero w 1728 roku z kolegiaty kieleckiej. Wykonany jest z drewna lipowego i posiada piękną dekorację snycerską i polichromię.


  Informacji od pani przewodnik było tyle, że nie nadążaliśmy z ich przyswajaniem!

 

Kolejnym punktem wycieczki była Nowa Słupia. Tam zwiedziliśmy Muzeum Starożytnego Hutnictwa Świętokrzyskiego im. prof. Mieczysława Radwana. W muzeum było wiele ciekawych rzeczy, ale największe nasze zainteresowanie wzbudziły fragmenty dawnych pieców hutniczych, odsłonięte i pozostawione w tym samym miejscu, gdzie funkcjonowały przed około 2 tysiącami lat. Ekspozycja w muzeum ukazywała terytorialny zasięg hutnictwa świętokrzyskiego. Pan przewodnik wyjaśnił nam, jak wytapiano żelazo i pokazał przykładowe wyroby żelazne wykonane z uzyskanego z tych pieców metalu.


Nie mogliśmy dłużej pozostać w muzeum, bo kolejnym etapem wycieczki było wejście na Św. Krzyż szlakiem królewskim. Powitał nas św. Emeryk. Figura ta stoi od bardzo dawna przy drodze wiodącej na Św. Krzyż. Wykuta jest z kamienia kwarcowego i przedstawia osobę klęczącą w postawie pokornej, ze złożonymi do modlitwy rękami. Pani Magda wspomniała kilka krążących o niej legend, ale najbardziej spodobała nam się ta, która mówi o końcu świata, gdy figura ,,wejdzie” na szczyt. Podobno co rok posuwa się o ziarnko piasku do przodu. Czy to prawda? Nie dane nam było sprawdzić.



Wejście na szczyt było bardzo mozolne. Im wyżej wchodziliśmy, tym bardziej byliśmy zmęczeni. Dodawaliśmy sobie otuchy. Śmiechem i żartami motywowaliśmy się do wchodzenia. Co jakiś czas pani Magda ogłaszała krótki odpoczynek i opowiadała nam o Świętokrzyskim Parku Narodowym. To były przyjemne chwile wytchnienia. A słoneczko tak pięknie świeciło, że trudno było nas namówić na dalsze wchodzenie.



Celem naszej wspinaczki była siedziba Księży Oblatów, dawniej opactwo Benedyktynów.

 

Dowiedzieliśmy się, że klasztor i kościół ufundowano w XII wieku na szczycie Łysej Góry. Najciekawszym miejscem, jakie tam zobaczyliśmy, była barokowa kaplica Oleśnickich. Mogliśmy zobaczyć i ucałować relikwie Krzyża Świętego. Widzieliśmy także zachowaną mumię Jeremiego Wiśniowieckiego! Tak, tak, MUMIĘ! Kto by pomyślał! Następnie udaliśmy się do Muzeum Przyrodniczego Świętokrzyskiego Parku Narodowego, które mieści się w zabytkowym budynku będącym częścią kompleksu zabudowań klasztornych dawnego opactwa benedyktynów. Byliśmy świadkami niezwykłego spektaklu światła, dźwięku i odgłosów przyrody. Poznaliśmy historię powstania Gór Świętokrzyskich począwszy od paleozoiku poprzez mezozoik i kenozoik. Słyszeliśmy dinozaura, co niektórych wystraszyło! Dowiedzieliśmy się jaki wpływ na przyrodę tego terenu miała działalność człowieka. Ale najciekawsza była ekspozycja ekosystemów leśnych, gdzie prezentowano zwierzęta i roślinność Świętokrzyskiego Parku Narodowego.


Po wyjściu z muzeum byliśmy zmęczeni i głodni… Ale gdy padło hasło: OBIAD, wszystkim jakby siły wróciły! Schodziliśmy w wielkim pośpiechu!



Po godzinnym odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę. Kolejnym punktem i zarazem ostatnim było Muzeum Minerałów w Świętej Katarzynie. Takich pięknych kamieni nikt z nas nie widział! Dowiedzieliśmy się, że krzemień pasiasty jest regionalnym kamieniem jubilerskim. A wystawa w muzeum jest największą w kraju i nawet na świecie kolekcją tego krzemienia. Nasze opiekunki i nasze koleżanki koniecznie musiały sobie kupić jakąś pamiątkę z muzeum. Kolejka była coraz większa! Ale zakupy były bardzo udane!



W muzeum przewodnik zaprowadził nas do szlifierni, gdzie poznaliśmy narzędzia służące do obróbki kamieni. Zaprezentował nam różne sposoby szlifowania kamieni ozdobnych i szlachetnych. Trzeba przyznać, że obróbka kamieni szlachetnych jest ciężka i wymaga cierpliwości, ale efekt końcowy to wynagradza.

 


W drodze powrotnej odwiedziliśmy jeszcze w Zagnańsku ,,Bartka”- dąb, który jest pomnikiem przyrody, a ma podobno tysiąc lat! I to był ostatni punkt wycieczki. Nie chcieliśmy jeszcze wracać, ale trzeba było… Teraz czekamy na następną wycieczkę, bo lubimy poznawać ciekawe miejsca naszego regionu! Dziękujemy naszym opiekunom i organizatorom!


 Uczniowie Gimnazjum w Miedzierzy z panią dyr. Agnieszką Czarnecką.


 


123
« powrót